Wchodzę w blogosferę | Bmx Podcast

Wchodzę w blogosferę

Derek Nelson by Witek

Wielkimi krokami zbliża się zima, czyli czas hibernacji bmxowego świata. No może nie wszędzie, bo są miejsca na świecie gdzie zimy nie ma albo przynajmniej nie jest tak upierdliwa. Jednak ja sobie za wiele nie pojeżdżę. Jeszcze bardziej nad tym boleję, bo jestem już o krok od definitywnego zakończenia swojej przydługiej edukacji. Co zrobić czasem, który dzięki temu zyskam? Mam już parę projektów, które chcę zrealizować, ale z niektórymi jeszcze nie chcę startować, bo muszę uporządkować kilka rzeczy, a część z nich jest za duża, żeby zrobić samemu. A ja niestety mam problemy ze współpracą. Po części zapewne dlatego, że nie jestem zbyt regularny i zdarza mi się wyskakiwać z czymś nagle, kiedy nikt inny nie ma czasu, a potem miewam zastoje, z których ciężko mi wyjść. Z drugiej strony przeszkadza pewnie to, że jestem wrednym chujem, który chce mieć nad wszystkim kontrolę. Do tego nie znoszę jak coś nie idzie dokładnie tak jak zaplanowałem. Nieważne. Dlatego w ramach rozruszania się postanowiłem trochę poblogować. W strona jest w sieci już jakiś czas, a zawartości innej niż podcasty na niej niewiele (dodatkowo może chłopaki patrząc na moje wypociny złapią się za głowę i postanowią sami napisać coś lepiej). Tylko o czym tu pisać? Nie mam zamiaru nikogo zanudzać moimi osobistymi historiami (i tak wszystkim to wisi), nie będę robił z podcastu kolejnej news-strony (bo takich jest już i tak za wiele). Za to niewiele jest na nich autorskich wpisów, z reguły większość ogranicza się do przeklejek z serwisów zagranicznych (które przeważnie są przeklejkami ze stron bmxowych firm) i wrzucania kolejnych takich samych filmów. Boże, ile można oglądać te same tricki? Chcecie szybko złapać trochę lajków i pojawić się na The Come Upie? Raz dwa klepcie wideo pod jeden z następujących schematów:

  • Schemat skateparkowy – tailwhip, barspin, footjam tailwhip, tuck nohand, footjam nosepick, flara i obroty do tego jeszcze jakiś kawałek pedo-rockowy, albo modny w danej chwili pop
  • Schemat streetowy – toothpick hangover, icepick, barspin, truckdriver ze schodów, hardy z grindów, obroty i obowiązkowo co najmniej 100 metrów łącznie na nose manualu. Całość okraszona najczarniejszym rapem jaki znajdziesz na dysku.
  • Schemat dirtowy – tailwhip (co najmniej podwójny), barspin (tu wypadały by już trzy), backflip, frontflip no i jakaś siedemset dwudziestka. Jaka muzyka? Weź to co parkowcy, tylko bardziej wzniosłe w końcu robisz większe kombosy.

I tak wygląda 95% filmów, które pojawiają się teraz. Dlatego filmy bmxowe oglądam teraz głownie z obowiązku. Co z pozostałymi? Czasem zdarzy się jakiś wykolejeniec, który skacze z rowerem na trampolinie, kręci się na słupie, dużo jeździ do tyłu, sam pospawa sobie rower i jeździ po śmietnisku, albo ma przedni hamulec. Ale reszta? Klony. Nie wiem czy to efekt szybkiego starzenia się i syndrom: „a za moich czasów było lepiej”, czy może kiedyś faktycznie było lepiej i kreatywnej. W końcu bmx to nie sport, nie powinno być tutaj utartych schematów, którymi wszyscy podążają, żeby dojść do zawodowstwa i dzięki temu dostawać graty za darmo, jeździć na tripy, pławić się w pieniądzach, kąpać w jacuzzi i wciągać koks z cycków groupies. Przynajmniej ja tak to postrzegam. Ale w sumie ja nigdy nie miałem na to szans, więc może stąd mam takie poglądy. Jednak to jest już wielokrotnie wałkowany temat, o którym nie chcę mi się znowu pisać (do tego odpowiedni byłby Witek). Wiec przejdźmy do sedna. Dzisiaj przypadkiem trafiłem na film jednego takiego wykolejeńca, który nie dość, że jeździł w swoim stylu, to jeszcze rower miał zupełnie niemodnie złożony i wyglądał jak bezdomny. Przyjrzałem się jego starszym filmom i pomyślałem, że skoda, że tacy ludzie giną w oceanie klonów. Dlatego postanowiłem rozpocząć cotygodniowy cykl, w którym przybliżę wam takich ludzi. Będą to ciekawi (moim zdaniem) riderzy, których poznałem przez 10 lat mojej przygody z małym rowerem. Zazwyczaj z poza głównego nurtu, których (z pewnymi wyjątkami) nie widuje się na zawodach (bo jeżdżą zbyt nietypowo, żeby dało się ich porównać z „prawdziwymi prosami”). Część z nich już nie jeździ i zostali zapomniani, część pojawia się od czasu do czasu na bmxowych portalach, ale każdy z nich charakteryzuje sie własnym unikalnym stylem, każdy coś dla mnie znaczy i w jakiś sposób wpłynął na moją jazdę. Postaram się co tydzień opisać jednego jeźdźca, wybrać dla was garść z jego twórczości i napisać dlaczego uważam, że warto się z nim zapoznać. Planuję wystartować w środę 16 października i pisać aż skończą mi się postacie. Na razie udało mi się wyłowić 37 nazwisk takich osób ale całkiem możliwe, że z czasem przypomnę sobie jeszcze kilka. Czy jestem odpowiedni do takiej roboty? Ni chuja. Nie pamiętam już kiedy napisałem coś dłuższego niż posty na forum, czy opis do podcastu, a styl pisania mam raczej chaotyczny, ale może jeśli ja zacznę, to inni też postanowią ruszyć tyłki i będziemy mogli przeczytać coś wartościowego częściej niż co kilka miesięcy w bunnyhopie.

Na koniec wrzucam wideo Boba Meade’a, który zainspirował mnie do całej akcji:

 

Jak by kto pytał ikonka to najnowszy opublikowany rysunek Witka przedstawiający jednego z takich wykolejeńców!

5 odpowiedzi do Wchodzę w blogosferę

  1. Tytus pisze:

    Wbrew temu co piszesz w gronie najpopularniejszych filmów na vimeo (olewam youtube bo statystyki trochę nigdy nie oddają prawdziwej popularności) są te z udziałem Tim’a Knoll’a i Erki’a Elstran’a. Dwóch można by powiedzieć ikon aktualnego fristajlu w BMXie. Nie zmienia to jednak faktu, że aktualnie wszystko opiera się na schematach które wyżej wymieniłeś (cholera 5 lat w Loked, codziennie TCU i RideBMX… chyba wyjątkowo wiem co mówię :D). Z wyjątkami prosów którzy na szczęście są zazwyczaj półkę wyżej i jeszcze bardziej kombinują. No ale tak serio ludzie aż do przesady ładują na siłę to co wszyscy. Od jakichś 2 lat staram się nieco „robić swoje” i jeździć trochę inaczej. Ale to i tak właściwie wciąż jest kopiowanie kogoś, ale skoro nie opiera się na schemacie Typowego BMXowca to fajnie. Teraz chyba ciężko o jakąś nowość (właściwie mam taki jeden grind którego nikt nigdy jeszcze nie zrobił ale sam jestem ciotą bez pegów i pewnie ta sztuczka pójdzie razem ze mną do grobu). Typek wyżej jest najfajniejszym przykładem jak można robić niby tricki z któregoś schematu ale dodatkowo kombinując na własna rękę. Jaram się straszliwie. Kontynuuj to, ja chętnie będę to czytał, przeglądał oglądał! High5

    • Patison pisze:

      Tim i Erik ogromną ilość wyświetleń mają głównie dlatego, że jeżdżą na tyle dziwacznie, że trafiają na strony dla „zwykłych ludzi” jak 9gag, joemonster, czy chociażby kwejk. Bardziej chodziło mi o procentową ilość takich editów. A co do własnego stylu, to wiadomo, że teraz naprawdę ciężko wymyślić coś nowego. Ale moim zdaniem chodzi o to, żeby wybrać sobie coś co odpowiada Tobie, a nie wchodzić na forum i pytać „czego dalej powinienem się uczyć?”. Ja sam też raczej nigdy nie zrobiłem nic unikalnego, ale często podłapywałem różne inspiracje od takich dziwaków i starałem szukać własnej drogi. Grunt to robić swoje zamiast starać się być kopią ulubionego prosa.

  2. wiz pisze:

    Czekam niecierpliwie na tych osobnikow. Ciekawym kogo wybrales. Brawo !

  3. Daniel W. pisze:

    ostatnio ciezko znalezc ciekawy edit, a tym bardziej jakis artykul z czyms ciekawszym, kreatywniejszym od barspina i tailwhipa, jaram się ze powstanie coś takiego 😀

  4. Matiz pisze:

    przeczytałem po łebkach,ale wstepnie jestem na nie. Już mówiłem pare razy ,to troche jak znaleść skarb i rozsypać go wszystkim ludziom w koło.

    Gówniarzom nie chce sie już nawet wyciągnać palca do ctrl przy kopiowaniu zadania domowego, a ty im chcesz inspiracje pod nos podtykać. Taki chuj, niech idą quad taila pokatować.

    Zawsze byłem na nie i zawsze bede. Taką wiedzą sie powinno sępić albo dzielić z odpowiednimi ludźmi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *